Temat Huberta Hurkacza wrócił na pierwsze strony polskich mediów sportowych po turnieju China Open w Pekinie, rozgrywanym w kategorii ATP 500. Powód jest podwójny: krecz w półfinale z powodu urazu mięśnia uda oraz niepewność, czy zdąży zagrać w kolejnym, prestiżowym turnieju w Szanghaju. Kibice szukają odpowiedzi na pytanie, czy forma z ostatnich tygodni nie zostanie zatrzymana przez kontuzję. Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia startu, a kluczowa będzie ocena stanu zdrowia przed środą 7 października.
W poniedziałek 5 października Hurkacz przerwał półfinał China Open przy stanie 6:4, 3:2 dla Alexa de Minaura. Powodem był ból mięśnia przywodziciela, czyli grupy mięśni odpowiedzialnej za przyciąganie nogi do ciała. Jak przyznał na konferencji prasowej, problem pojawił się już dzień wcześniej, w ćwierćfinale z Karenem Chaczanowem. Wtedy dokończył mecz, ale nie zdążył się w pełni zregenerować przed kolejnym występem.
Już w meczu z Karenem Chaczanowem Hurkacz sygnalizował problem z lewym udem. Brał przerwę medyczną i grał z taśmą na nodze, co wskazywało na przeciążenie. Mimo to wygrał 7:6(2), 6:2 i awansował do półfinału. Sztab mówił wtedy o „naciągnięciu mięśnia uda”, co sugeruje, że uraz nie był w pełni wyleczony. Kolejny mecz tylko pogłębił dolegliwości.
Po kreczu Hurkacz powiedział dziennikarzom, że „od początku meczu miał trudności” z poruszaniem się. Nie mówił o tym, by uraz był wynikiem jednego niefortunnego ruchu — raczej kumulacji obciążeń. Jego wypowiedź pochodzi z transkryptu konferencji China Open z 5 października. To ważny sygnał, że problem może wymagać dłuższej regeneracji niż kilka dni.
Zanim doszło do kreczu, Hurkacz rozgrywał jeden z lepszych okresów w sezonie. Dotarł do finału turnieju ATP 250 w Chengdu, gdzie przegrał 4:6, 6:7(7) z Alejandro Davidovichem Fokiną. W Pekinie pokonał m.in. Learnera Tiena, Arthura Geę i Karenа Chaczanowa. Ta seria wyników sprawiła, że stał się najwyżej sklasyfikowanym polskim tenisistą.
Po turnieju w Pekinie Hurkacz awansował na około 34. miejsce w rankingu ATP. To lokata, która daje mu rozstawienie w wielu turniejach i ułatwia dalszą grę. Drugi z Polaków, Kamil Majchrzak, plasował się w okolicach 70. pozycji. Dane pochodzą z doniesień Sport.pl z 4 października, więc mogą się jeszcze zmienić po Szanghaju.
ATP Masters 1000 w Szanghaju startuje w środę 7 października i potrwa do 17 października. To jeden z najważniejszych turniejów sezonu poza Wielkim Szlemem — zwycięstwo daje 1000 punktów rankingowych. Hurkacz jest zgłoszony i wylosowany, ale jego występ stoi pod znakiem zapytania. W I rundzie miałby zmierzyć się z Australijczykiem Jamesem Duckworthem, sklasyfikowanym na 64. miejscu w ATP.
Mimo urazu Hurkacz jasno zadeklarował chęć występu w Szanghaju. Powiedział: „Zdecydowanie chcę zagrać w Szanghaju, zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby się przygotować fizycznie i dać sobie szansę. Opuszczałem Szanghaj przez dwa lata”. Jego słowa pochodzą z 5 października i pokazują, że nie wyklucza startu. Ostateczna decyzja ma zapaść po ocenie stanu przywodziciela przed środą.
Hurkacz wygrał turniej w Szanghaju w 2023 roku, co było jednym z największych sukcesów w jego karierze. Dwie kolejne edycje opuścił, więc powrót na ten kort ma dla niego dodatkowe znaczenie. Zwycięstwo w 2023 roku pokazuje, że potrafi grać na tym obiekcie i w tych warunkach. Teraz jednak najważniejsze jest zdrowie, a nie historia.
Jeśli Hurkacz wygra I rundę z Jamesem Duckworthem, w kolejnym meczu może trafić na Novaka Djokovicia. To jedna z największych gwiazd tenisa, ale jej forma w danym turnieju bywa zmienna. Dla Hurkacza taki mecz byłby jednocześnie szansą i wyzwaniem — zwłaszcza przy niepewnym stanie zdrowia. Na razie to tylko potencjalny scenariusz, a nie fakt.
Mięsień przywodziciel odpowiada za ruchy nóg podczas biegu, zmian kierunku i odbić w szerokim rozkroku. W tenisie jest przeciążany niemal w każdym wymianie, dlatego jego uraz może ograniczać mobilność i siłę odbicia. Nawet niewielkie naciągnięcie może wymagać kilku dni przerwy, a powrót do pełnej sprawności bywa stopniowy. Dlatego decyzja o starcie w Szanghaju nie jest oczywista.
Po 5 października nie pojawiły się doniesienia o wykonaniu badań obrazowych ani o oficjalnym wycofaniu Hurkacza z Szanghaju. Oznacza to, że jego status pozostaje niepewny. Media sportowe w Polsce cytują głównie wypowiedzi samego zawodnika i jego sztabu. Kibice muszą poczekać na komunikat przed środą.
Informacje o kreczu i urazie podały m.in. Sport.pl (5 października) oraz SportoweFakty (6 października). O awansie w rankingu pisał Przegląd Sportowy (5 października) i Sport.pl (4 października). O możliwym starcie w Szanghaju informowały SportoweFakty (6 października) i Polsat Sport (5 października). Warto pamiętać, że to doniesienia z początku października i sytuacja może się zmieniać.
Azjatycka część sezonu obejmuje turnieje w Chengdu, Pekinie i Szanghaju, rozgrywane w ciągu kilku tygodni. Zawodnicy muszą łączyć podróże, zmianę stref czasowych i różne warunki klimatyczne. Dla organizmu to duże obciążenie, które zwiększa ryzyko urazów. Hurkacz rozegrał w tym okresie wiele meczów, co mogło przyczynić się do przeciążenia.
Przed Pekinem Hurkacz dotarł do finału w Chengdu, gdzie przegrał z Davidovichem Fokiną po tie-breaku w drugim secie. W Pekinie kontynuował dobrą passę, wygrywając z Tienem, Geą i Chaczanowem. Te wyniki pokazują, że jego forma była wysoka, a krecz przerwał ją w najmniej oczekiwanym momencie. Teraz pytanie brzmi, czy uda się ją utrzymać mimo urazu.
Miejsce w okolicach 34. pozycji w ATP daje Hurkaczowi rozstawienie w wielu turniejach, co ułatwia unikanie najgroźniejszych rywali w pierwszych rundach. Każdy kolejny dobry wynik może poprawić tę lokatę, ale kontuzja może ją obniżyć. Dla polskiego tenisa ważne jest, by utrzymywał się w czołówce, zwłaszcza że jest obecnie najwyżej sklasyfikowanym Polakiem. Kamil Majchrzak, drugi z Polaków, jest notowany znacznie niżej.
Powrót do gry z nie do końca wyleczonym urazem przywodziciela może prowadzić do pogłębienia kontuzji i dłuższej przerwy. W tenisie zawodnicy często podejmują ryzyko, by nie tracić punktów rankingowych i nie wypadać z rytmu. Sztab Hurkacza zapewnia, że „zrobi wszystko, co w ich mocy, by przygotować go fizycznie”. Ostateczna decyzja będzie kompromisem między ambicją a zdrowiem.
Jeśli Hurkacz zagra, jego występ może potrwać krótko — wszystko zależy od stanu przywodziciela. Możliwe scenariusze to: wycofanie przed turniejem, porażka w I rundzie z Duckworthem lub dalsza gra, jeśli uraz nie będzie dokuczał. Nie ma jeszcze żadnych oficjalnych informacji o tym, którą drogę wybierze. Kibice powinni śledzić komunikaty ATP i polskich mediów przed środą 7 października.
Szanghaj to jeden z ostatnich dużych turniejów w sezonie, po którym zostało już niewiele okazji do zdobycia punktów. Dla Hurkacza dobry wynik mógłby umocnić jego pozycję w rankingu i dodać pewności przed kolejnym rokiem. Z drugiej strony, nawet krótki występ może pozwolić mu na sprawdzenie formy i uniknięcie długiej przerwy. Wszystko zależy od zdrowia.
Hubert Hurkacz jest na topie, bo łączy w sobie dramatyzm kontuzji, świetną passę wyników i niepewność co do startu w prestiżowym turnieju. Na razie nie wiadomo, czy zagra w Szanghaju — kluczowa będzie ocena stanu przywodziciela przed środą. Doniesienia pochodzą z 5–6 października i mogą się zdezaktualizować. Dalsze informacje powinny pojawić się w oficjalnych komunikatach ATP lub polskich mediów sportowych.